„A taką smaczną pizzę tu zjeść było można…”

Mój komentarz filmowy do wydarzeń ostatnich z jedzeniem w tle… Bo czasami wystarczy tylko jedna mała iskierka, a potem jest w cholerę sprzątania… :-/

„Do the right thing”  reż. Spike Lee (1989)

Zaszufladkowano do kategorii W głowie | Otagowano , , | Dodaj komentarz

„W kontekście wysokiej umieralności w roku 2016…”

„Nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy,
Starość u kresu dnia niech płonie, krwawi;
Buntuj się, buntuj, gdy światło się mroczy.

Mędrcy, choć wiedzą, że ciemność w nich wkroczy –
Bo nie rozszczepią słowami błyskawic –
Nie wchodzą cicho do tej dobrej nocy.

Cnotliwi, płacząc kiedy ich otoczy
Wspomnienie czynów w kruchym wieńcu sławy,
Niech się buntują, gdy światło się mroczy.

Szaleni słońce chwytający w locie,
Wasz śpiew radosny by mu trenem łzawym;
Nie wchodźcie cicho do tej dobrej nocy.

Posępnym, którym śmierć oślepia oczy,
Niech wzrok się w blasku jak meteor pławi;
Niech się buntują, gdy światło się mroczy.

Błogosławieństwem i klątwą niech broczy
Łza twoja, ojcze w niebie niełaskawym.
Nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy.
Buntuj się, buntuj, gdy światło się mroczy…”

Dylan Thomas tłumaczenie ponoć Barańczak ale głowy nie dam…

Zaszufladkowano do kategorii Proza życia ... | Otagowano , | 1 komentarz

„Słuchając pozbywszy się uprzedzeń…”

Obok brawurowego, wspaniałego wykonania, wraz z zespołem Queen, songu „Somebody to love” podczas pamiętnego koncertu z roku 1992, poniższy jest jednym z mych ulubieńszych… 

George Michael „Heal the pain”

Let me tell you a secret
Put it in your heart and keep it
Something that I want you to know
Do something for me
Listen to my simple story
And maybe we’ll have something to show

You tell me you’re cold on the inside
How can the outside world
Be a place that your heart can embrace
Be good to yourself
Because nobody else
Has the power to make you happy

How can I help you
Please let me try to
I can heal the pain
That you’re feeling inside
Whenever you want me
You know that I will be
Waiting for the day
That you say you’ll be mine

He must have really hurt you
To make you say the things that you do
He must have really hurt you
To make those pretty eyes look so blue

He must have known
That he could
That you’d never leave him
Now you can’t see my love is good
And that I’m not him

How can I help you
Please let me try to
I can heal the pain
That you’re feeling inside
Whenever you want me
You know that I will be
Waiting for the day
That you say you’ll be mine

Who needs a lover
That can’t be a friend
Something tells me I’m the one you’ve been looking for
If you ever should see him again
Won’t you tell him you’ve found someone who gives you more

Someone who will protect you
Love and respect you
All those things
That he never could bring to you
Like I do
Or rather I would
Won’t you show me your heart
Like you should

Won’t you let me in
Let this love begin
Won’t you show me your heart now
I’ll be good to you
I can make this thing true
And get to your heart somehow…

Zaszufladkowano do kategorii Art | Otagowano , | Dodaj komentarz

„Kto ukradł ciastka?”

W sierpniu roku 1989 w 83 numerze miesięcznika „Fantastyka” rozpoczęto druk powieści „Mechaniczna pomarańcza” Anthonego Burgessa. Dość niecodziennym był fakt, że powieść ukazała się w dwóch wersjach przekładu „zanglicyzowanej” oraz „zrusyfikowanej”…

Karkołomnego owego dzieła dokonał Robert Stiller, znakomity tłumacz. Dnia 10 grudnia 2016 roku wziął i zmarł sobie. Z powodu wieku jak mniemam. 

fantastyka

„Królowa Kierowa ciastek napiekła

W porze letnich spiek,

A Walet Kierowy, la bestia wściekła,

Ukradł je i zbiegł.”

Lewis Carroll „Alicja w Krainie Czarów” tłum. Robert Stiller

P.S. – warto dodać, w kontekście życia i umierania, że Bill Pullmann („Today we celebrate our Independence Day!”) kończy dziś 63 lata… Stówa gościu!

 

Zaszufladkowano do kategorii Proza życia ... | Dodaj komentarz

„Kiedy David Lynch osikał sosnę karłowatą?”

Przynajmniej jeden raz jest udokumentowany: 8 styczeń 1996 roku, podczas kręcenia „Zagubionej autostrady”. Ponoć spowodowane to było lenistwem reżysera (zbyt leniwy by skorzystać z oddalonego o kilkadziesiąt metrów „tojtoja”) oraz ogromnymi ilościami wypitej uprzednio kawy. Tak twierdzi naoczny świadek. „Twierdził” raczej wypadałoby napisać gdyż ów podglądacz nie żyje od dobrych kilku latek – nie, nie został zlikwidowany za zdradzanie takowych epizodów z życia twórcy „Twin Peaks”, raczej sam się … zlikwidował, a dokładniej powiesił. W wieku 46 lat…czegocitrzeba_2771Na razie jestem w trakcie czytania rozdziału poświęconego właśnie Lynchowi i jego pracy nad „Lost highway”. Fascynującą lektura. Nie tylko dla wielbiciela filmu i reżysera. Jak ja, od dziesięcioleci. Jedną trzecią, długiego dosyć rozdziału przeczytałem w drodze z „empiku” do domu, przewracając niezdarnie strony paluchami ukrytymi w grubych, wełnianych rękawiczkach (przymroziło nieco w „Mordorze”) i uważając na przejściach dla pieszych by się nie wpakować pod auto jakieś.

Po powrocie do mieszkania, zrobiłem sobie naprędce spis co ciekawszych momentów rozdziału. Jak poniżej…

2016_12_14_wallace

CDN.

Zaszufladkowano do kategorii Art | Otagowano , | Dodaj komentarz

„Ksenomorf , a sprawa polska…”

… Alan Dean Foster to pisarz znany między innymi z „uksiążkawiania” scenariuszy filmowych, na podstawie których powstała, zapoczątkowana przez Ridleya Scotta, seria kinowych klasyków gatunku horror science fiction , „Alien”.

W roku 1976, pisarz ów opublikował opowiadanie pod tytułem „Polonaise”, które po raz pierwszy ukazało się w Polsce, w roku 1978, a umieszczono je w drugim tomie antologii krótkich form anglojęzycznej SF: „Rakietowe szlaki”.rakietowe_szlaki_2

„Polacy to ludzie łagodni”, pod takim tytułem się tam pojawiło. Sympatyczna bardzo rzecz. Pozwolę sobie zatem na cytat:

„Spojrzała na niego z gorzkim grymasem.

– Stacja orbitalna. Wyrzutnia rakiet dająca kontrolę nad wszystkimi ośrodkami jądrowymi i wyrzutniami na Ziemi!

– Cele tej stacji są przede wszystkim handlowe i naukowe – powiedział spokojnie – ale prawdą jest, że stacja posiada pewne przystosowanie do celów wojskowych…

Wybuchnęła śmiechem. Nie było w nim ani cienia wesołości.

– Pewne przystosowanie! Zgodnie z uzyskanymi przeze mnie informacjami umieściliście tam głowice nuklearne w ilości wystarczającej, aby zmieść z powierzchni Ziemi dowolne państwo, zanim zdoła ono przypuścić atak uprzedzający.

– A, tu cię mam – wtrącił. – Dla Polaka, samo pojęcie „atak uprzedzający” jest czymś wywołującym mdłości. Czy nie rozumiesz? Wobec rozprzestrzenienia broni nuklearnej na świecie, ktoś musiał wystąpić i powiedzieć:

Nie wygłupiajcie się z tą nową zabawką, bo dostaniecie klapsa!” Król i Rada Najwyższa, aczkolwiek niechętnie, postanowili, że musimy wziąć ten” obowiązek na siebie. Jesteśmy obecnie zbyt blisko gwiazd. Dano, żeby ryzykować powrót do dawnego pełzania. Polska nie wypowiedziała wojny żadnemu państwu już od wielu stuleci. Nie można tego powiedzieć o żadnym innym mocarstwie – również waszym. Niebezpieczna próżnia została zapełniona.

– Stara śpiewka – parsknęła – każdemu chodzi tylko „o dobro ludzkości”. Hasło każdego zdobywcy od czasów egipskich. Dlaczego wy mielibyście być inni?

Potrząsnął głową. Ona nigdy tego nie pojmie, nigdy nie zrozumie. Tak jak nie pojmą Chińczycy, Amerykanie czy Kenijczycy. Nigdy nie zrozumieją, zawsze będą zazdrościć i nic nie można na to poradzić – nic – tylko robić swoje. Odwrócił się, zamknął za sobą drzwi, odgradzając się od jej wrzasków i wyzwisk. To było coś, co nie dawało się wytłumaczyć, coś w samych ludziach, o czym chciał ją przekonać. Przyczyna, dla której właśnie Polska była najpotężniejszym państwem na ziemi, dlaczego żadne inne państwo nie mogło nawet marzyć o dorównaniu Rzeczypospolitej.

Polacy byli łagodnymi ludźmi…”

Prawda, że pyszne, łechcące próżność każdego polonofila, zdania? Mniam.

 

Zaszufladkowano do kategorii Proza życia ... | Dodaj komentarz

” Piętnaście groszy…”

…za kilometr.

p.s. – oczywiście poprawnie jest „Calais”.

Zaszufladkowano do kategorii Spoglądając wstecz ... | Otagowano , , | Dodaj komentarz

„10.11 zatem miał być…”

…wpis tradycyjnie urodzinowy, w sensie, że „znowu Ziemia okrążyła Słońce” i oczywiście Stachura w interpretacji Różańskiego, że „dzisiaj są moje urodziny…” itd.  https://www.youtube.com/watch?v=D2199xODTBU… jakby kto chciał posłuchać.

Jak to bywa nader często, życie ma inne plany, a w tym wypadku to bardziej śmierć jednak…

W roku 1988, przy ulicy Nowowiejskiej we Wrocławiu mieścił się Ośrodek Kształcenia Kinooperatorów czy jakoś tak… Przebywałem tam przez kilka miesięcy, edukowany w celu aby uzyskać „kwity” kinooperatora II kategorii stopnia.Wicie – rozumicie, aby w kinie Wam filmy „puszczać”. Ten facet odpowiedzialny za nieoczekiwane atrakcje w postaci, iż nagle dźwięku brakło, albo obrazu i białe po ekranie biega coś, to ja byłem swego czasu…

Jak ktoś kiedyś zgrabnie powiedział: „praca kinooperatora jest podobna do pracy pilota – godziny nudy przerywane chwilami paniki, a płacą Ci za to byś w owych chwilach głowy nie tracił i wiedział, które guziczki nacisnąć…”. Kinooperatorom nie płacili tyle ile pilotom mogę rzec jedynie… Meritumując do sedna. Na owej Nowowiejskiej ulicy był sklep tzw. „muzyczny”. Się „Non Stop” nazywał. Tam kupowałem sobie płyty winylowe z muzyką. Taką do słuchania muzyką… Pewnego razu zakupiłem tzw. „album dwupłytowy” zapakowany w jedną kopertę, parszywa tektura, na jakiś równie parszywy kolor pomalowana co zieleń miał udawać… Tak poznałem Leonarda Cohena, w interpretacji Macieja Zembatego i Portera Johna… Trzeszczały owe płyty winylowe niemiłosiernie, takie realia były, się człek zadowalał i dobywał co najlepsze z niedostatku. Tera mają łatwiej. My byliśmy twardzi, a teraz być nie muszą… I może dobrze, a może nie… 

W tenże sposób zagościł był Leonard Cohen w życiu mym, a teraz se wziął i umarł w urodziny me. Jak mawiał ten mistrz od śniadania mistrzów: „bywa”…

A teraz czas na piosenkę jest… „Czas zamykać” Ta o słynnym, niebieskim prochowcu w genialnej interpretacji i tłumaczeniu Macieja Zembatego jak najbardziej ok aczkolwiek „Kto w płomieniach” i kilkadziesiąt innych równie dobre byłyby… Ba dobre, zajeświetne nawet… Panie i Panowie Mr.Leonard Cohen i Maciej Zembaty…

 

„Jest czwarta nad ranem, już kończy się grudzień.
List piszę do Ciebie: Czy dobrze się czujesz?
W New Yorku jest zimno, poza tym w porządku-
Muzyka na Clinton Street gra na okrągło.

Podobno budujesz swój własny dom
W głębi pustyni.
Od życia nie chcesz już nic,
Lecz musiałeś zachować wspomnienia.

A Jane do dziś kosmyk włosów ma Twych
Wiem, że gdy dawałeś go jej
Myślałeś już o tym by zwiać,
Lecz niełatwo jest zwiać…

Gdy tu byłeś ostatnio, wyglądałeś jak starzec:
Podniszczyłeś swój słynny niebieski prochowiec.
Do każdego pociągu wychodziłeś na dworzec-
Bez swej Lili Marlen pojechałeś do domu.

Dałeś mojej kobiecie
Swego życia ledwie strzęp;
Nie jest już moją żoną
I Twoją też nie…

Ciągle widzę Cię z tą różą w zębach, choć wiem,
Że to tani był greps,
Lecz spodobał się Jane…
Jane pozdrawia Cię też.

Cóż mam Ci powiedzieć, mój bracie, mój kacie?
Sam nie wiem, czy pisać, czy nie?
Brakuje mi Ciebie, przebaczam od siebie –
To dobrze żeś w drogę mi wszedł…

A może byś tak tutaj wpadł
Do mnie lub do Jane
Pomyśl, Twój wróg sypia twardo
A żona nudzi się

Więc dziękuję Ci, że
Wypędziłeś jej z oczu ten żal
Ja myślałem, że musi być tak
Nie starałem się więc

A Jane do dziś kosmyk włosów ma Twych
Wiem, że gdy dawałeś go jej
Myślałeś już o tym by zwiać

Z poważaniem
Leonard Cohen.”

PS – „mistrz od śniadania” to oczywiście K.V. Nie MM (Meller Marcin)

 

 


							
Zaszufladkowano do kategorii Spoglądając wstecz ... | Otagowano , | 3 komentarze

„T2…”

t2

Zaszufladkowano do kategorii Art | Otagowano , | Dodaj komentarz

„Uwodzenie słowem, lekcja pierwsza…”

„Punciak” dał ciała. W sensie, że nawalił. Jestem z zawodu mechanikiem samochodowym zatem, zgodnie z trendem w naszym cud-kraju panującym, absolutnie nie mam pojęcia co się w nim sp…suło. Mam podejrzenie jedynie. Nie jest jednak to ważne teraz. Z powodu narowów dziwnych auta włoskiego, którego użytkownikiem jestem, zmuszony zostałem do skorzystania z usług kolei, w sensie PKP aby dotrzeć do „Mordoru”. Mordor to potoczna nazwa mego MCzD (Miejsca Czasowej Dyslokacji) położonego geograficznie około czterech godzin jazdy pociągiem od MSD (Miejsce Stałej Dyslokacji). Kiedy pokonuję kilometry pociągami to czytam lub słucham muzyki. Z powodu tego, że nie przewidziałem podróży owej to nie dysponowałem słuchawkami swymi odpowiednimi aby słuchać. „Bede czytał” postanowiłem zatem, „bede czytał książkę”… Wybór mój padł na „Ubika” ostatnio czytanego 19.07.2007 roku (tak, pozostawiam w posiadanych przeze mnie książkach karteczki z datą ostatniego czytania), prawie 10 lat minęło zatem ale bliżej jednak 9-ciu… Się kwalifikuje jak najbardziej do „odkurzenia”… No i sobie czytam i natrafiam na fragment…

1111

„Ja pierdykam!!!” Napadła myśl mnie nagła… Toć to genialny tekst jest aby nawiązać kontakt werbalny z przedstawicielką płci przeciwnej do tej jakiej ja jestem przedstawicielem. O wiele lepszy niż wyświechtany nieco „Hej aniołku, nie bolało gdy spadłaś z nieba?”… Sytuacja hipotetyczna taka: przepiękna dziewucha, kobieta czy inna taka z wydatnymi cechami trzeciorzędowymi oraz odrobiną intelektu (czasami się przydaje)… Wyskakujesz ni z tego , ni z owego z odzieży przy niej, a na jej zdumienie wyrażone słowem tudzież inną over-reakcją (ile kobiet tyle over-reakcji) Ty zasuwasz tekst: „- Nic Pani nie pamięta?…” itd. 

Dzięki wielkie Dicku… Znaczy Filipie K.Dicku….

Zaszufladkowano do kategorii W głowie | Otagowano , , | Dodaj komentarz